Bydgosko-toruńska spalarnia odpadów powstanie najwcześniej za dwa i pół roku. Prezydenci obu miast podpisali list intencyjny w tej sprawie. Mają nadzieję, że budowę zakładu dofinansuje Unia Europejska.
Poniedziałkowe podpisanie dokumentu, w którym prezydenci zobowiązują się do współpracy, było pretekstem do podkreślenia znaczenia aglomeracji bydgosko-toruńskiej. Oba miasta chcą wspólnie starać się o pieniądze, dzięki którym wybudowana zostanie spalarnia.
- To kolejny krok do utworzenia metropolii. Spalarnia jest potrzebna Bydgoszczy i Toruniowi, ale również okolicznym gminom - podkreślał prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz.
- W Unii jest ponad 400 spalarni, a u nas tylko jedna. Ta inwestycja przybliża nas do statusu pełnoprawnego członka UE. Dobrze się dzieje, że nasze miasta robią to wspólnie, ponieważ nikt nie chce, żeby środki na takie inwestycje ulegały rozproszeniu - dodał prezydent Torunia Michał Zaleski.
Na razie jeszcze nie zdecydowano, gdzie spalarnia powstanie. Pod uwagę są brane cztery lokalizacje: jedna w Toruniu i trzy w naszym mieście - na wysypisku przy ul. Prądocińskiej, przy elektrociepłowni EC II i na terenie parku przemysłowego. Najprawdopodobniej wybudowana zostanie w tym ostatnim miejscu. Będzie kosztować 100 mln euro. Maksymalna dotacja z UE na całą inwestycję może wynieść 85 proc.
- Spalarnia to dla województwa same korzyści - podkreśla Janusz Bordewicz z bydgoskiego wydziału gospodarki komunalnej. - Dzięki niej zredukujemy o 70 proc. ilość składowanych na wysypiskach odpadów. Termiczna obróbka śmieci będzie dla nas dodatkowym źródłem energii.
Te argumenty nie przekonują jednak mieszkańców Łęgnowa, którzy w czasie konsultacji społecznych negatywnie wyrażali się o jej zlokalizowaniu w pobliżu ich osiedla.
dodany 2008-10-07 08:35 przez aneta
źródło: gazeta.pl
